Projekt Fair Cite: rozszerzanie autorstwa w badaniach humanistycznych

Nieustannie ważnym tematem w dyskusjach nad systemem i komunikacją naukową jest interdyscyplinarność badań. Z jednej strony postrzegana jest jako wartość wymagająca rozwijania (interesujące wyniki badań na styku dyscyplin), z drugiej zaś jako coś niepożądanego w strategii awansu naukowego, gdzie liczy się czystość dyscypliny. Efektem tego może być silna niechęć względem badań łączących różne podejścia.

Wyzwania interdyscyplinarności

Interdyscyplinarność badań wymusza budowanie nowych, często dużych zespołów badawczych, w których pojawiają się reprezentanci wielu dyscyplin. I tu pojawia się problem, który w naukach społecznych i humanistyce jest stosunkowo młody (nauki przyrodnicze natomiast dawno już sobie z nim poradziły). Chodzi mianowicie o autorstwo tekstu, materiału opisującego i przedstawiającego wyniki badań.

W naukach przyrodniczych często pracują wielkie zespoły badawcze, dlatego nikogo nie dziwi duża liczba autorów publikacji. W zeszłym roku miałem przyjemność uczestniczyć w wykładzie profesora pracujące w CERN, który opowiadał m.in. o publikowaniu artykułu, którego autorami było kilkuset naukowców! Na pytanie o to, kto napisał ten tekst nie potrafił odpowiedzieć, bowiem była to dla niego kwestia drugorzędna. Może zrobił to jakiś laborant, pan sekretarz, pani sekretarka – nieistotne. Liczą się wyniki dotyczące świata realnego, a sposób prezentacji treści to już kwestia drugiego planu. Dlatego można wskazać tylu (rzeczywistych) autorów.

I tutaj pojawia się zasadnicza kwestia odróżniająca (w tym aspekcie komunikacji naukowej) twardą naukę od humanistyki – w humanistyce sam proces pisania jest tym, co niektórzy nazwaliby badaniem. Dlatego rzadko pojawiają się monografie wieloautorskie (najczęściej wówczas zaznaczone jest, które fragmenty zostały napisane przez danego autora), czy artykuły współautorskie. Często przyjmuje się, że autorami badań w naukach społecznych i humanistyce są ci, którzy napisali tekst.

Ten problem w humanistyce dostrzegli autorzy inicjatywy Fair Cite, której podtytuł można przetłumaczyć jako: W stronę uczciwszej kultury cytowania w świecie akademickim. Autorzy inicjatywy to (nie można nie wymienić wszystkich autorów, gdy pisze się o uczciwym oznaczaniu autorstwa): Adam Crymble (King’s College London), Julia Flanders (Brown University), Bethany Nowviskie (University of Virginia), Ray Siemens (University of Victoria), Stefan Sinclair (McGill University), Melissa Terras (University College London).

Projekt Fair Cite powstał w listopadzie 2011 i jest próbą odpowiedzi na wyzwania współczesnej humanistyki. Twórcy starają się sprostać nowym wymaganiom stawianym przez projekty tworzone w Internecie i za jego pośrednictwem. Coraz częściej bowiem takie inicjatywy prowadzone są przez liczne zespoły, ale autorami tekstów w projekcie wciąż pozostają tylko ci, którzy napisali tekst. Twórcy Fair Cite chcą zmienić ten stan rzeczy i wypracować nową kulturę cytowania uwzględniająca nową rzeczywistość akademicką i naukową.

Rozszerzanie autorstwa

Twórcy idei Fair Cite chcą odpowiedzieć na pytanie, czyje nazwiska powinny być zawarte przy oznaczaniu tekstu i jego cytowaniu. Kto dokładnie powinien być wymieniony wśród autorów tekstu spośród osób nie piszących go, a tylko przy nim współpracujących? Czy współautorami powinni być tylko główni badacze, czy również kierownik projektu, twórca bazy danych, web designer, współpracujący studenci – czyli wszyscy, którzy przyczynili się do wypracowania wyników i powstania tekstu podsumowującego badania?

Problem jest bardzo ważny i zauważany przez środowisko naukowe, chociaż najczęściej od strony negatywnej. Nieoficjalnie mówi się np., że szef katedry kazał się dopisać do tekstu, a dyrektor instytutu do monografii, bo przecież dzięki jako dyrektorowaniu naukowcy w ogóle dostali wniosek. Właśnie czemuś takiemu przeciwstawić się chce polskie Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zwalczając naukowy ghostwriting.

Zdaniem pomysłodawców Fair Cite rozwiązanie problemu rozszerzania autorstwa wymaga uporania się z trzema wyzwaniami:

  1. Wśród głównych badaczy (realizatorów projektów humanistycznych) oraz administracji uczelnianej można zauważyć opór wobec rozszerzania autorstwa na nieakademicki personel, studentów, podwykonawców. W niektórych wypadkach takie obawy są uzasadnione, dlatego też każde rozwiązanie adresowane do konkretnej grupy powinno być wpierw zaakceptowane, a później szeroko stosowane.
  2. Nie wypracowano jeszcze powszechnie przyjętych kryteriów tego, czym jest autorstwo (tzn. co trzeba zrobić, żeby być autorem – np. ile trzeba napisać procent tekstu), w przeciwieństwie do ustalania tego, co to znaczy być wykonawcą/uczestnikiem projektu. W projektach autorstwo najczęściej dotyczy osób bezpośrednio zaangażowanych w publikację wyników.
  3. Uporządkowany lub nieuporządkowany ciąg nazwisk autorów w opisie tekstu lub podczas cytowania jest dwuznaczny i rodzi wiele niedopowiedzeń: ostatecznie nie wiemy, kto pełnił jaką rolę w projekcie. Trzeba uporać się z tą dwuznacznością (np. poprzez ustalenie, że pierwszy i ostatni autor to główni badacze, drugi to główny wykonawca itd. itp.).

Autorzy Fair Cite podkreślają, że tylko dokładne oznakowanie materiału informacjami o wszystkich autorach daje pewność, że autorzy biorą odpowiedzialność za wyniki badań i że nie poczują się wykorzystywani przez innych autorów. Przywołują też rozwiązana postulowane i przyjmowane w różnych dziedzinach (np. w cyfrowej humanistyce czy informatyce).

Czy Fair Cite to dobry pomysł?

Inicjatywa Fair Cite jest interesująca, podnosi bowiem ważki temat: problem autorstwa we współczesnej nauce, która nastawiona jest na niemiędzydyscyplinarną ocenę naukometryczną. Oznacza to, że całe jednostki naukowe oraz poszczególni naukowcy oceniani są poprzez swój dorobek: jego widoczność i cytowalność (a nie jakość badań!). Oznacza to zatem, że osiągnięcie statusu autora tekstu jest bardzo ważne nie tylko dla dobrego samopoczucia rzeczywistego autora, ale również dla jego pracodawcy, współpracowników oraz grantodawcy.

Mam jednakże sporo wątpliwości co do kwestii rozszerzenia autorstwa. Jeżeli w humanistyce lub naukach społecznych realizowany jest projekt, do którego potrzebna jest jakaś strona internetowa (a więc też jej twórca) oraz baza danych (i jej projektant), to dlaczego mielibyśmy wymieniać te osoby pośród autorów projektu naukowego? Idąc dalej tym tropem, czy powinienem również wymienić twórców oprogramowania, na którym pracuję oraz osobę, która przyjęła na poczcie list z wnioskiem grantowym (dzięki któremu w ogóle mogę realizować swoje badania)?

Bez wątpienia sam problem poruszony przez autorów Fair Cite jest ważny i dotyka wielu trudnych spraw – na pewno potrzebna jest debata. Ja jednakże rozpocząłbym od uświadomienia sobie różnicy pomiędzy sposobem pracy zespołu przyrodnikówhumanistów oraz tego, co oznacza pisanie w obu tych przypadkach. Wówczas będzie można dokładniej odpowiedzieć na pytanie kto jest autorem?