Kryzys muzeów i digitalizacja

Jean Clair to francuski historyk sztuki i konserwator, wieloletni dyrektor Muzeum Picassa w Paryżu, kurator wielu międzynarodowych wystaw. W 2009 roku wydawnictwo słowo/obraz terytoria wydało jego esej Kryzys muzeów, napisany w 2007 roku przy okazji ujawnienia planów sprzedaży praw do nazwy Luwr nowopowstającemu muzeum w Abu Dhabi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Ta książka jest dla mnie ważną pozycją dotyczącą współczesnej kultury historycznej, ponieważ bardzo głęboko i krytycznie analizuje podstawy jej kryzysu w odniesieniu do instytucji muzeum, jednej z podstawowych form naszego kontaktu z dziedzictwem.

Sztuka bez religii

Kryzys muzeów zdaniem Claira wynika z odrzucenia tradycyjnego statusu sztuki jako sfery o wymiarze religijnym. Sam nie ma złudzeń co do siły procesów sekularyzacyjnych w Europie, podkreśla współczesną słabość kościołów chrześcijańskich (głównie Kościoła rzymskokatolickiego) i proponowanego przez nie systemu wiary. Wiara i jej społeczny wymiar – religia – interesują go jedynie w perspektywie kulturowej. I to właśnie redukcja metafizycznego doświadczenia w kulturze Zachodu staje się przyczyną upadku muzeów.

Jaki związek ma z tym sprzedaż praw do nazwy Luwr władzom bogatego islamskiego państwa? Projekt utworzenia bliskowschodniej wersji jednego z najstarszych i najważniejszych europejskich muzeów promowany był przez władze francuskie jako nowa, efektywna forma dialogu międzykulturowego i sposób na globalne rozszerzanie zasięgu francuskiej i europejskiej kultury. Na stronach internetowych paryskiego Luwru przeczytać można m.in., że:

The agreement will thus bestow the United Arab Emirates with an international museum that will place Abu Dhabi among the great cultural nations, and more particularly, the great museums of the world. More generally, the agreement will establish the United Arab Emirates as a central arena for dialogue between civilizations and cultures, particularly Occidental, Middle Eastern and Asian. The agreement will also forge a preferential cultural relationship with France, to benefit from its experience and its centuries-old heritage.

Jean Clair nie ma złudzeń, że główną rolę w tym projekcie grają pieniądze, których tak bardzo brakuje francuskim instytucjom muzealnym, zwłaszcza na zakup kolekcji. Monetyzacja dziedzictwa i przedmiotowe traktowanie zbiorów posiadających status państwowych, narodowych relikwii wynika wprost z kryzysu recepcji sztuki, jest jego bezpośrednim efektem. Luwr w Abu Dhabi nie będzie muzeum, ale luksusowym ośrodkiem, w którym rola sztuki będzie podobna do tej, jaką kopie zabytków starożytnego Egiptu pełnią w Las Vegas.

Obraz między światami

Curiosa, mirabilia, regalia, pretiosa… – w kulturze średniowiecznej obrazy, czy w ogóle materialne artefakty posiadały rozmaite statusy ontologiczne. Jeśli świecki dotąd przedmiot uzyskiwał sakralny charakter przestawał być obiektem merkantylnej wymiany. Pretiosa stawały się realnie bezcenne, co oznacza, że wycofywano je z obiegu i stawały się, jak pisze Clair – przechowywaną później w muzeach własnością ludu, gwarancją jego historii, namacalnym dowodem jego tożsamości. W świeckim już państwie przestawały być traktowane jak sakralne relikwie, były jednak relikwiami państwowości i jako takie stawały się niezbywalne.

Podobnie kontakt ze sztuką wymagał i, jak przekonuje Clair, wymaga wciąż odniesień do metafizyki. Nie chodzi mu o to, żeby oglądając klasyczne obrazy męki pańskiej nawracać się czy odnosić je do własnej wiary, ale o to, żeby mieć świadomość, że powstawały one zazwyczaj w religijnej relacji wobec jakiegoś sacrum.

Nie bardzo wierzymy dzisiaj w moc tych obrazów, ich czar i przekleństwo, w ich prestiż. Odczarowały je muzea

– pisze Clair, krytykując wyłącznie estetyczne podejście do prezentowanych w muzeach dzieł sztuki. Sztuka przestała być narzędziem duchowej pociechy, dziś – także w muzeach – ma głównie rozrywkowe i edukacyjne cele, przy czym tę ta ostatnia funkcja jest w muzeum coraz silniej redukowana do wymiaru podstawowych banalnych faktów, prostych do przyjęcia opisów i efekciarskich plotek związanych z powstawaniem poszczególnych dzieł.

Kryzys muzeum

Porzucenie wiary w obrazy i ich moc, ignorancja co do zawartych w nich sensów, pociągnęły za sobą przemianę miejsca, które było im poświęcone, czyli muzeum publicznego. Czemu służy dziś muzeum? Im mniej rozumiemy obrazy, tym chętniej chcemy się im przyjrzeć.

Clair krytykuje niemal wszystko to, co kojarzy nam się z nowoczesnym muzeum: awangardową architekturę, otwartość dla zwiedzających bez żadnych warunków wstępnych czy spłaszczenie roli edukacyjnej do happeningów w stylu nocy muzeów. Atrakcyjna bryła muzeum kryje pustkę, bo obrazy w nim przedstawiane pozbawione są tajemnicy tak charakterystycznej w relacjach człowieka z sacrum. Każdy może wejść do muzeum, może je zwiedzać bez elementarnej wiedzy, poruszając się w ścisku jemu podobnych. Clair tęskni za muzeum-świątynią, do której wstęp jest ograniczony rozmaitymi zobowiązaniami, wymogiem szacunku i ciszy. Trudno nie przyznać mu racji w takiej krytyce muzeum, kiedy widzi się, że fotografowanie stało się głównym sposobem recepcji obiektów a rozrywka zajęła miejsce porządnej edukacji.

Muzeum staje się celem samym w sobie: w wielu mniejszych miastach powstają muzea, których konstrukcja zapiera dech w piersiach, w środku są jednak puste, bo brakuje kolekcji, które mogłyby je prawdziwie ożywić i uzyskać jakiekolwiek znaczenie w lokalnej społeczności.

Można odrzucać wiele z elementów krytyki zaproponowanej przez Claira, ale moim zdaniem trudno odmówić mu trafnej diagnozy – przynajmniej wobec współczesnego dominującego modelu recepcji dziedzictwa w muzeach, którego symbolem mogą być tłumy z nocy muzeów. A gdyby tak odnieść tę krytykę do przestrzeni internetu, masowej digitalizacji i udostępniania zbiorów online?

Digitalizacja: dostęp to nie wszystko

Jean Clair nie pisze o tym nic. Próbując iść tokiem jego myśli można uznać, że miałby wobec niej dość chłodne odczucia. Tu właśnie widzę tak wielkie znaczenie jego książki we współczesnej dyskusji o społecznym kontekście cyfryzacji dziedzictwa: daje dość solidną porcję krytyki wobec hurraoptymistycznych wizji rewolucji związanych z radykalnym zwiększeniem dostępu do obiektów dawnej kultury.

Clair krytykuje działalność edukacyjną muzeów, według niego zbyt efekciarską, pozbawioną akademickiego kontekstu, w której pierwsze skrzypce gra już nie wiedza, ale estetyka i paradygmat dostępności do sztuki. Z powodzeniem odnieść to można do wielu projektów digitalizacyjnych, których podstawowym celem jest opublikowanie online zapisanych we wnioskach grantowych liczby skanów, a nie przygotowanie odpowiedniej merytorycznej infrastruktury do ich recepcji. Dostajemy zasoby, ale nikt nie nadaje im odpowiednio bogatego kontekstu i nikt nie uczy, jak je odpowiednio odczytywać.

Przenoszone do Sieci wizerunki artefaktów dziedzictwa, republikowane w niezliczonych kopiach tracą swoje oryginalne znaczenie i – podobnie jak to jest w interpretacji Claira – redukujemy ich znaczenie wyłącznie do estetyki.

Czy bariera ekranu i interfejsy internetu pozwalają na tę głęboką, religijną – w interpretacji Claira – relację ze zdigitalizowanymi zbiorami? Nie wydaje mi się, żeby w jakiś radykalny sposób miały jej przeszkadzać, szczególnie w porównaniu z zatłoczonymi salami muzeów.

Serdecznie polecam lekturę Kryzysu muzeów Jeana Claira. Książkę zamówić można bezpośrednio na stronie wydawnictwa.

Czy można krytykę Claira odnieść także do polskich muzeów? Robi to już prof. Maria Poprzęcka w swojej recenzji w Dwutygodniku:

Wieloletnie zapóźnienie polskiego muzealnictwa sprawia, że to, co dziś próbuje się u nas nadrabiać, przekształcając muzea w imię ich „otwartości”, dla Claira jest groźną patologią. Muzeum-forum, muzeum otwarte, które w Polsce jest pożądanym, przyszłościowym modelem, Clair porównuje do otwartej rany, której grozi infekcja.