Jak mógłby wyglądać bunt humanistów?

W kwietniu tego roku na Uniwersytecie Gdańskim odbyła się konferencja popularnonaukowa Wściekłość i oburzenie. Obrazy rewolty w kulturze współczesnej. To właśnie na tej konferencji prof. Ewa Nawrocka w emocjonalny sposób apelowała o rewolucję na uniwersytetach, diagnozując przy tym upadek polskiej humanistyki. Wystąpienie to zostało zauważone przez media i doczekało się szeregu komentarzy, nie ma sensu więc jeszcze raz się do niego odnosić.

Na tej samej konferencji swój referat Jak mógłby wyglądać bunt humanistów? czytała Marta Teresa Nowicka (doktorantka UG). Przeglądając dostępne na YouTube nagrania z konferencji zainteresowałem się jej wystąpieniem dlatego, że temat, który porusza – relacje humanistów ze światem zewnętrznym – w odróżnieniu od patologii polskiego systemu akademickiego jest problemem, w którym rzeczywiście mamy coś do powiedzenia i na który możemy osobiście wpływać.

Próbując skomentować to wystąpienie od razu wpaść można w pułapkę języka – pojęcie humanisty dość trudno ortodoksyjnie definiować w rzeczywistości, w której multidycsyplinarność i przekraczanie granic dziedzin wiedzy staje się standardem. Nigdy zresztą nie było to pojęcie o stałym znaczeniu, co więcej – dziś warto je odkryć na nowo, o czym mówił w swojej prezentacji na niedawnej konferencji Zwrot cyfrowy w humanistyce Piotr Celiński:

Z tej perspektywy wydaje się dość zaskakujące, że Marta Teresa Nowicka tak radykalnie oddziela humanistykę od innych nauk. Nawet jeśli robią to krytycy dyscyplin humanistycznych, nie ma sensu akceptować narzucanego schematu. Podobnie moim zdaniem nie ma sensu przejmować się głosami kwestionującymi w ogóle zasadność istnienia dyscyplin humanistycznych – takie poglądy groźne są jedynie na poziomie osób decydujących o finansowaniu nauki. Kiedy ujawniają je gimnazjaliści na Wykopie (a o takim poziomie komentarzy mówi Marta Teresa Nowicka) nie ma to przecież żadnego znaczenia.

Autorka za to zasadnie i dość mocno akcentuje problem kompetencji w recepcji humanistyki i jej społecznej widoczności:

[…] im mniej ktoś wie, czym się zajmujemy, tym więcej pogardy dla nas żywi.

Jest to jednak znowu jedynie negatywna, emocjonalnie kształtowana perspektywa bez żadnego pozytywnego projektu. Proponowany w wystąpieniu bunt humanistów to ironiczny, nieco spazmatyczny śmiech, na pewno przecież nie jedyna możliwa reakcja w zderzeniu z rzeczywistością. Narzekanie na upadek kultury wywołany ekspansją jakiegoś medium (telewizji czy internetu) to zgrany motyw, który nikogo nie poruszy – wykorzystywano go przecież już setki lat temu, a Andrew Keen Kultem amatora zbudował sobie na nim nawet markę globalnie rozpoznawanego publicysty.

Pewnie nie ma prostych rozwiązań niekorzystnej dla humanistyki sytuacji: nieprzychylnych mediów, jej społecznej estymy czy fundamentalnych problemów na poziomie systemu akademickiego i mechanizmów finansowania nauki. Jakąś pozytywną odpowiedzią na diagnozę zaproponowaną przez Martę Teresę Nowicką może być jednak moim zdaniem otwartość: skoro robimy coś interesującego i mającego sens, warto to pokazać na zewnątrz, wynieść poza zamknięte środowisko czytelników czasopism naukowych czy uczestników konferencji, z których publikacje pojawiają się po kilku latach w nakładzie 300 egzemplarzy.

Przykład portalu Etyka Praktyczna czy książki Emanuela Kulczyckiego pokazuje, że nie musi to być otwartość rewolucyjna w stylu nauki obywatelskiej czy publikowania wyłącznie na wolnych licencjach. Czasem wystarczy już dostępność treści w internecie czy umiejętność wypracowania języka komunikacji także z odbiorcami spoza środowiska akademickiego. Można to zrobić poza lub na granicy uniwersytetu – co w naszym przypadku może być akurat dużą zaletą. O tym wszystkim mówiłem podczas swojego wystąpienia na konferencji Zwrot cyfrowy w humanistyce i taka idea stoi także za organizacją polskich spotkań w ramach THATCampu: