Jak sfinansować historyczny projekt internetowy?

Zbiórka pieniędzy w Katowicach na rzecz pomocy bezrobotnym

Pojawia się pomysł na historyczną stronę internetową. W zasadzie wszystko zostało już przemyślane: określono tematykę nowo powstającego serwisu, wygląd i funkcjonalność strony oraz sposób jej realizacji, organizowany jest zespół autorów. Do rozwiązania pozostaje wciąż problem finansowania takiej nowej inicjatywy. Czy można zwrócić się do internautów z prośbą o dobrowolne wsparcie, choćby np. na pokrycie kosztów serwera?

Choć crowdfunding (finansowanie projektów przez społeczność) jest bardzo popularny w krajach zachodnich, w Polsce jest to bardzo ryzykowne. Uruchomienie takiej zbiórki oznacza balansowanie na granicy prawa. Istnieje spore ryzyko procesu sądowego. Bardzo możliwe, że w niedługim czasie może też nastąpić uszczelnienie przepisów, które takie działania całkowicie zdelegalizuje. Wszystkiemu winne jest skomplikowane, nie przystające do realiów Sieci prawodawstwo.

Oczywiście, otrzymywanie darowizn jest w naszym kraju prawnie dozwolone. Gdy jest to darowizna od osoby niespokrewnionej, a suma takich darowizn w ciągu pięciu następujących po sobie lat od jednej osoby nie przekroczy kwoty 4902 zł, nie ma potrzeby odprowadzania od nich podatku. Problemy wynikają z dodatkowych zapisów prawnych, utrudniających zbieranie darowizn w internecie.

Główną barierą stanowią zapisy dotyczące karania… żebractwa i organizowania nielegalnej zbiórki publicznej. Według art. 58 Kodeksu Wykroczeń:

kto, mając środki egzystencji lub będąc zdolny do pracy, żebrze w miejscu publicznym, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1.500 złotych albo karze nagany. Kto żebrze w miejscu publicznym w sposób natarczywy lub oszukańczy, podlega karze aresztu albo ograniczenia wolności.

Z kolei art. 56 mówi o tym, że:

Kto bez wymaganego zezwolenia lub wbrew jego warunkom organizuje lub przeprowadza publiczną zbiórkę ofiar, podlega karze grzywny. (…) Można orzec przepadek przedmiotów uzyskanych ze zbiórki przeprowadzonej wbrew warunkom zezwolenia, orzeka się zaś ich przepadek, gdy zbiórkę
przeprowadzono bez zezwolenia.

Według obowiązującej w naszym prawodawstwie ustawy z dnia 15 marca 1933 r. o zbiórkach publicznych,

Wszelkie publiczne zbieranie ofiar w gotówce lub w naturze na pewien z góry określony cel wymaga uprzedniego pozwolenia władzy.

O rzeczone zezwolenie mogą ubiegać się stowarzyszenia, organizacje posiadające osobowość prawną i komitety, organizowane dla przeprowadzenia określonego celu. Nie może więc to być np. osoba prywatna. W przypadku zbiórek w internecie, właściwym organem jest obecnie Minister Spraw Wewnętrznych, jednak wkrótce jego kompetencje przejmie Minister Administracji i Cyfryzacji. W powstałym w 2003 r. rozporządzeniu do ustawy, MSWiA zdefiniowało zbieranie ofiar w gotówce również jako przekazywanie dobrowolnych wpłat na konto. Stało się to przyczynkiem do głośnego procesu sądowego, który zwrócił uwagę mediów, prawników i polityków na problem finansowania projektów internetowych przez internet.

Od wielu lat prowadzony przeze mnie portal historyczny Histmag.org zbierał od internautów fundusze na rozwój działalności bez zwracania się o zgodę do ministerstwa. Otrzymywane przez nas od internautów środki (od których odprowadzaliśmy podatki) pozwalały nam na sfinansowanie kosztów serwera czy akcji promujących wiedzę historyczną. W październiku ubiegłego roku wydawca otrzymał wezwanie na komisariat. Powód? Podejrzenie o prowadzenie nielegalnej zbiórki publicznej, powstałe na skutek donosu jednego z internautów do MSWiA. Wyrok sądowy w trybie nakazowym nakazywał przekazanie całości zebranej kwoty na wskazany przez sąd cel, opłacenie grzywny i kosztów sądowych.

Złożyliśmy od niego odwołanie, otrzymaliśmy także ogromne wsparcie ze strony środowiska prawniczego. W wyroku z dnia 6 lutego 2012 roku Sąd Rejonowy w Krakowie uznał wydawcę portalu za niewinnego, wskazując, że rozporządzenie o zbiórkach publicznych jest niezgodne z ustawą (i w zakresie tej niezgodności niewiążące). Chodzi o wskazany wyżej przepis, który rozszerza definicję zbiórki ofiar w gotówce również na transakcje bezgotówkowe. Sąd wykazał, że prowadzona przez nas dzialalność była dozwolona prawem, nasza akcja nie stanowiła bowiem w świetle przepisów ustawowych zbiórki publicznej. Nie oznacza to jednak, że w podobnej sprawie kolejne ewentualne wyroki sądowe będą wyglądały podobnie. Dlatego wstrzymaliśmy zbieranie darowizn do czasu, gdy zaistniały problem prawny zostanie rozwiązany.

Na reakcję trzeba było poczekać kilka miesięcy. W czerwcu br. Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji zaproponowało zmianę w ustawie, rozszerzającą definicję zbiórki publicznej na transakcje bezgotówkowe, a więc przynajmniej tymczasowo zamykającą możliwość otrzymywania darowizn internetowych bez zezwolenia ministra. Spowodowało to solidarny protest organizacji NGO i wydawców portali internetowych, szeroko nagłośniony przez media. W efekcie minister Michał Boni wycofał się ze swojej propozycji, zapowiadając przygotowanie nowych, kompleksowych zmian w prawodawstwie, mających na celu pełną legalizację finansowania społecznościowego. Prowadzone już w lipcu konsultacje społeczne propozycji ministerialnych nie napawają jednak optymizmem.

W jaki sposób można całkowicie legalnie finansować działalność serwisu internetowego? Można wyróżnić pięć sposobów, praktykowanych przez serwisy historyczne.

1. Zbiórka funduszy, nie mająca znamion zbiórki publicznej – np. ograniczona wyłącznie do wąskiej grupy moderatorów serwisu.
2. Sprzedaż miejsca reklamowego.
3. Sprzedaż gadżetów z logo serwisu.
4. Sprzedaż dostępu do wybranych treści witryny.
5. Pozyskanie funduszy publicznych, np. dzięki współpracy z wybranym NGO.

Co ważne – punkty 2-4 będą w niektórych przypadkach wymagały rejestracji działalności gospodarczej – warto więc w tej kwestii zapoznać się z obowiązującymi przepisami.

Fotografia: Zbiórka pieniędzy w Katowicach na rzecz pomocy bezrobotnym (1938), zbiory Narodowego Archiwum Cyfrowego.