Jak sfinansować historyczny projekt internetowy? (2)

W drugim odcinku zajmiemy się możliwością przekazywania darowizn oraz możliwością zdobywania funduszy poprzez sprzedaż reklam.

pierwszej części cyklu pisałem o tym, że publiczne zbieranie darowizn (również w internecie) jest obostrzone prawnie, i może spowodować przepadek zdobytych środków oraz karę grzywny. Warto nadmienić, że pojawił się nowy projekt zmian prawa w tej kwestii, wyłączający całkowicie z ustawy o zbiórkach publicznych m.in. kwestię przekazywania wpłat na konto bankowe, pozostawiając je wyłącznie przepisom skarbowym. Oznacza to dużą szansę na ułatwienie rozwoju projektów internetowych. Czy projekt zostanie przyjęty w kształcie proponowanym przez Ministerstwo? Czas pokaże.

W świetle obecnych rozwiązań prawnych, istnieje jednak możliwość zebrania funduszy na rozwój projektu w formie darowizn użytkowników. W jaki sposób ją przeprowadzić, by nie narażać się na ryzyko prawne? Przede wszystkim, prośba o darowizny nie powinna mieć charakteru publicznego – a więc informacja o zbiórce winna być dostępna wyłącznie dla zarejestrowanych użytkowników danego serwisu, a jeszcze bezpieczniej – grupy jego twórców i moderatorów. Po drugie – darowizny powinny mieć charakter przelewów na konto bankowe (najlepiej – zatytułowanych: „Darowizna na rzecz (imię, nazwisko)” – zmniejszy to prawdopodobieństwo problemów. Pozyskane w ten sposób fundusze nie podlegają opodatkowaniu. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy w przeciągu pięciu lat suma darowizn od jednej osoby przekroczy próg, który obecnie wynosi 4902 zł.

Kolejnym sposobem na pozyskanie funduszy na rozwój projektu internetowego jest reklama. Internet stał się medium cenionym przez reklamodawców, jeśli więc uda nam się zbudować serwis, który wzbudzi zainteresowanie Czytelników, można zacząć myśleć o zdobywaniu funduszy reklamowych.

Podstawowymi kryteriami, dzięki którym możemy zacząć rozważać, czy nam się to opłaci – są:

Liczba odbiorców (target) W przypadku serwisów poświęconych historii i dziedzinom pokrewnym, minimum które mogłoby pozwolić na opłacalność projektu, to w mojej ocenie 10 tys. unikalnych użytkowników miesięcznie. Mniej popularny serwis raczej nie ma szans na pozyskanie środków reklamowych. Jeśli chcemy myśleć o czymś więcej, niż tylko pokryciu kosztów serwera i domeny, powinniśmy docierać co najmniej do kilkukrotnie większej grupy odbiorczej.
Struktura targetu Jeśli tworzymy serwis o wszystkim i o niczym, będzie nam trudno przekonać reklamodawców do zainwestowania na naszych łamach. O wiele lepszą sytuacją jest, gdy możemy pochwalić się konkretną grupą docelową. Mogą to być na przykład studenci historii, albo miłośnicy archeologii, odtwórcy historyczni, czy miłośnicy e-booków historycznych.
Istnienie potencjalnych reklamodawców Możemy tworzyć świetny serwis poświęcony – dajmy na to – XIX-wiecznym władcom Hawajów. Przygotowywany z werwą, odwiedzany przez tysiące internautów. Jednak ciężko będzie zdobyć nań fundusze – ze względu na brak reklamodawców, poza nielicznymi biurami podróży, oferującymi wyprawy na Hawaje. Należy więc dokładnie zastanowić się nad tematyką strony, by dało się ją powiązać z podmiotami, które mogłyby chcieć zainwestować w nią reklamowo.

Załóżmy, że udało nam się spełnić powyższe wymagania. Jeśli zależy nam na zdobyciu niewielkich funduszy na utrzymanie serwisu – wówczas niekoniecznie trzeba będzie zakładać działalność gospodarczą. W przypadku, gdyby zależało nam na przekształcenie naszego medium w miejsce pracy – okaże się to konieczne.

W jaki sposób możemy zdobyć reklamodawców?

korzystając z gotowych rozwiązań – takich jak np. systemy: Google AdSense lub AdTaily. Podpisujemy odpowiednią umowę, instalujemy odpowiedni kod zgodnie ze specyfikacją na stronie, i… czekamy na reklamodawców i kliknięcia ich reklam. Zazwyczaj nie uzyskamy tą drogą kwoty przekraczającej 100 zł / miesięcznie, jednakże być może pozwoli ona pokryć część kosztów związanych z serwisem.
Podpisując umowę z dużą agencją reklamową, zajmującą się sprzedażą reklamy w sieci. To rozwiązanie zarezerwowane dla dużych (co najmniej kilkadziesiąt tys. unikalnych użytkowników miesięcznie) serwisów. Zwiększa to szansę na pozyskanie większych środków, ale też może być uciążliwe dla użytkowników serwisu – zwykle agencje wymagają od właścicieli serwisów możliwości publikowania reklam rozwijanych na cały ekran, lub dźwiękowych.
Porozumiewając się z większym medium internetowym. Świetnym przykładem może być tu współpraca Archeowieści z prowadzonym przeze mnie portalem Histmag.org. Przedstawiciele Histmaga pomagają zdobyć, obsłużyć i rozliczyć reklamodawców dla Archeowieści, uzyskując prowizję. Na współpracy zyskują obie strony – Archeowieści uzyskują dzięki temiu znacznie wyższe środki, niż w przypadku współpracy z Google lub agencją reklamową, Histmag – dodatkowe środki na rozwój i promocję swojej działalności.
Pozyskując reklamy samodzielnie – co może przynieść największe wpływy, ale wymaga też największego zaplecza (oddelegowania co najmniej jednej osoby zajmującej się głównie tym zadaniem) i szerokiej wiedzy związanej z marketingiem, prawem, wiedzą o mediach i reklamą.

Jeszcze przed sześciu laty myśl o pozyskiwaniu funduszy z reklam na historyczny projekt internetowy była mrzonką. Przedstawiciele wielu firm na propozycję reklamy w historycznym portalu internetowym pukali się w głowę. Dziś szlaki są przetarte, a coraz więcej podmiotów przekonuje się do skuteczności reklam w wartościowych mediach internetowych. Trend ten z pewnością będzie się utrzymywał.

W kolejnym odcinku naszego cyklu opowiem o kolejnych formach pozyskiwania funduszy: o możliwości wprowadzania płatności za dostęp do treści serwisu, sprzedaży artykułów z logo serwisu czy wreszcie – o modelu biznesowym, w którym właściciel traktuje serwis jako formę reklamy innych, świadczonych przez siebie usług.