THATCamp – edukacja do cyfrowej humanistyki poza uniwersytetem

23 i 24 kwietnia w Lublinie zorganizowaliśmy kolejną odsłonę polskiego THATCampu (The Humanities and Technology Camp). Chciałbym najpierw bardzo mocno podziękować wszystkim współorganizatorom (gospodarzom z Bramy Grodzkiej – Teatru NN i fundacji 5medium, projektowi LokaLOVE), osobom prowadzącym warsztaty (Grzegorz Jarosiński, Radosław Bomba, Szymon „Tar Lócesilion” Grabarczuk, Ania Kalinowska i Agnieszka Matan z LokaLOVE, Jarosław Lipszyc, Michał Pałasz, Alek Winciorek), firmie Citavi za wsparcie finansowe i oczywiście wszystkim uczestnikom i występującym na sesji prezentacji. Dzięki wam udało się zorganizować otwarte, nieformalne i niskobudżetowe wydarzenie, którego formuła (mimo pewnych wad) może być moim zdaniem dobrym uzupełnieniem dla tradycyjnych konferencji naukowych.

Lubelski THATCamp odbywać się miał w relacji z XXI Zjazdem Historyków Studentów, organizowanym na UMCS. Okazało się jednak, że mimo tak dużej imprezy nie udało się przyciągnąć na THATCamp historyków; być może wynikało to z faktu, że działania campowe odbywały się w tym samym czasie co liczne sesje panelowe w ramach Zjazdu, z drugiej strony radykalnie niska frekwencja na nowomedialnych panelach zjazdowych takich jak Media i Historia czy Digitalizacja i Cyfryzacja wskazywać może, że tematy te nie były dla uczestników Zjazdu specjalnie interesujące. W studenckim panelu dyskusyjnym Media i Historia nie było ani jednego wystąpienia poświęconego internetowi.

Niektóre z warsztatów THATCampu odbywać się miały – zgodnie ze wstępnym założeniem – bezpośrednio na Wydziale Humanistycznym UMCS, jednak ostatecznie uniemożliwiły to administracyjne problemy związane z udostępnieniem sali komputerowej. Okazało się (po raz kolejny), że sprawniej i efektywniej działać można poza lub na granicach uczelni niż w ramach jej struktury.

THATCamp z założenia nie ma jednej ortodoksyjnej formuły (każdy też może niezależnie zorganizować wydarzenie) i warto starać się, żeby rozwijała się ona w kierunku coraz bardziej użytecznego modelu. Powinna jednak wciąż pozostać darmowa, nieformalna i redukująca dystans między prowadzącymi warsztaty czy prezentacje a odbiorcami, powinna też udostępniać konkretną wiedzę i kompetencje (tak jak ostatnio – o prawie autorskim, zarządzaniu bibliografią w pracy naukowej czy o promocji kultury i nauki w internecie).

Myślę, że w kolejnych odsłonach warto postarać się o większą użyteczność sesji prezentacji. Samo skrócenie wystąpień do ~10 minut nie neutralizuje problemów związanych z czytelnością przekazu; pewien dystans między występującymi a słuchaczami powstaje też choćby z powodu takiej a nie innej organizacji miejsca w sali, ustawienia krzeseł itp. Dla mnie tradycyjna formuła konferencji naukowej stała się już dawno komunikacyjnie nieefektywna (po kilku pierwszych wystąpieniach po prostu przestaję uważać), trudno jednak wypracować jej alternatywny model.

W czasie dwóch dni lubelskiego THATCampu podczas rozmów pojawiał się też wątek organizowania warsztatów z podstaw programowania – wydaje mi się, że byłaby to szansa na zdobycie nowych kompetencji dla wszystkich otwartych i wciąż chcących się uczyć studentów i studentek oraz badaczek i badaczy z kierunków humanistycznych i społecznych. Realizacja takiego planu wymaga jednak odpowiedniej organizacji i regularnych spotkań – dwudniowe warsztaty raczej tu nie wystarczą.

Wszystkich, którzy chcieliby w ramach – czy na granicach – swoich uczelni czy instytucji zorganizować podobne wydarzenia zapraszam do współpracy i proszę o kontakt. Nagrania wystąpień i prezentacje z lubelskiego THATCampu dostępne będą wkrótce na stronie thatcamp.pl.