[Z repozytoriów] Jakiej historii potrzebuje Europa Środkowo-Wschodnia? Szanse historii mówionej

Historia mówiona jest sposobem na zniwelowanie asymetrii występującej pomiędzy pamięcią Europy Zachodniej i Wschodniej. Taką tezę stawia Michał Kierzkowski, poznański historyk, który różnym aspektom historii mówionej poświęcił już szereg tekstów. Omawiany artykuł ukazał się w 2010 r. w czasopiśmie „Porównania”, wydawanym przez Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Punktem wyjścia dla Kierzkowskiego jest artykuł Gułag kontra Szoah. Podzielona pamięć rozszerzonej Europy Emmanuela Droit, opublikowany w Gazecie Wyborczej. Francuski historyk wskazał na różnicę w pamięci zbiorowej o zbrodniach nazistowskich i komunistycznych. O ile Szoah jest dla zachodnich Europejczyków „sygnaturą XX wieku”, o tyle zbrodnie komunistyczne pozostają dla nich w cieniu. Europę ma dzielić nowa, symboliczna żelazna kurtyna.

Kierzkowski zwraca uwagę na metodę historii mówionej jako na sposób budowania wspólnej europejskiej pamięci, w której będzie odpowiednie miejsce na oba punkty widzenia. Należy doprecyzować: raczej nie interesuje go w tym momencie historiografia, ale sposoby, w jakie ludzie pamiętają i wypowiadają się o przeszłości, edukacja wykorzystująca spotkania ze świadkami historii i polityka historyczna. Historia powinna być traktowana nie jako zbiór faktów, ale jako pamięć kultury:

„Relacje świadków historii nie są bowiem traktowane jako zbiór obiektywnych faktów historycznych, służący rekonstrukcji przeszłej rzeczywistości, lecz uchodzą za swoiste drogowskazy otwierające przestrzeń interpretacji ludzkiej pamięci i doświadczenia.
W ten sposób, jako zapis tradycji, stają się śladem po kulturze.”(s. 47)

Ponieważ najwyraźniejszym punktem odniesienia pozostaje publicystyczna wypowiedź E. Droit, artykuł Kierzkowskiego obarczony jest wynikającymi stąd uproszczeniami. Różne pamiętanie zbrodni popełnionych w czasie II wojny światowej to przecież nie jedyne kontrowersje dotyczące pamięci zbiorowych. Pamięć dzieli zarówno społeczeństwa zachodnioeuropejskie (np. Francuzów i Niemców), jak i społeczeństwa wschodnioeuropejskie (np. Polaków i Ukraińców). Autor pozwala sobie swobodnie żąglować pojęciami „Europy Wschodniej”, „Europy Środkowo-Wschodniej” i „Europy Centralnej”. Nie wiadomo, czy ten konstrukt obejmuje Rosję, w której pamięć o zbrodniach stalinowskich to oddzielny temat. W czytelniku ta żonglerka budzi niepokój – wszak dotyczy podstawowego problemu, któremu poświęcony jest artykuł.

W każdym razie historia mówiona – nie jako metoda naukowa, ale jako metoda dydaktyczna – jest wykorzystywana w szeregu projektów, wymienianych w artykule. Często z powodzeniem.

autor: Michał Kierzkowski
źródło: AMUR Repozytorium Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza
adres bibliograficzny: „Porównania”, nr 7/2010, s. 43-55:
URL: https://repozytorium.amu.edu.pl/jspui/handle/10593/1163