[Z repozytoriów:] Mówiona historia socjalistycznego miasta. Tychy w zbiorowej pamięci tyszan

Dobrze jest czasem poddać teorię weryfikacji. Beata Pawlicka i Paulina Rojek-Adamek przeprowadziły badania socjologiczne wśród 447 mieszkańców Tych należących do dwóch grup: słuchaczy Uniwersytetu Trzeciego Wieku oraz licealistów. Badania miały charakter wstępu do szerzej zakrojonej analizy prowadzonej w ramach większego projektu. Kwestionariusz – badanie przeprowadzono w formie ankiety – obejmował dwa bloki pytań. Pierwszy blok dotyczył wiedzy o przeszłości miasta, a drugi – pamięci rodzin.

Badanie przyniosło przynajmniej jedno duże zaskoczenie. Po zapadłej w 1950 r. decyzji, że Tychy mają pełnić rolę „sypialni” Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego, do miasta napłynęli szerokim strumieniem nowi mieszkańcy. W powszechnym przekonaniu Tychy do dziś dzielą się na „Stare Tychy” i „Nowe Tychy”, a mieszkańcy na „starych tyszan” i „nowych”.

Tymczasem okazało się, że podział ten jest zupełnie niewidoczny w wynikach badań. Zarówno „starzy”, jak i „nowi” przejawiają podobny stosunek do przeszłości miasta, zainteresowanie jego historią, deklarują podobne przekonania o znaczeniu znajomości jego dziejów (por. s. 109). Zarówno licealiści (72 proc.), jak i słuchacze Uniwersytetu Trzeciego Wieku (75 proc.) w większości wyrażali przekonanie, że wiedza na temat przeszłości Tychów jest potrzebna lub raczej potrzebna. Z drugiej jednak strony „sporym zaskoczeniem było wskazanie przez zaledwie 2 proc. badanej młodzieży i tylko 1 proc. seniorów kultywowania zwyczajów regionu” (s. 115). Respondenci deklarowali (częściej młodzież niż seniorzy), że mają miejsca, do których są przywiązani, które są „ich miejscami”. Badaczki nazywały je „miejscami intymnymi” (s. 112).

Autorki dużo uwagi poświęciły we wstępie na określeniu pojęć „pamięć zbiorowa” i pokrewnych, które stosowane są bardzo niekonsekwentnie (udaną próbą uporządkowania tego pojęciowego bałaganu stanowi Modi memorandi. Leksykon kultury pamięci, opisywany niedawno w tym serwisie). Występujące również w tytule artykułu pojęcie „mówionej historii” nie pojawia się w tekście ani razu. Badaczki, posługujące się metodą ankietową, mogły mieć na myśli sposób przekazywania pamięci o przeszłości, choć nie jest to ortodoksyjne rozumienie tego pojęcia.